czwartek, 23 stycznia 2014

Baby, I Need You Now


Była połowa wakacji. Na dworze ciepło, a w domu nudno. Praktycznie cały wolny czas spędzałam na siedzeniu na kanapie oraz oglądaniu TV.  Pewnego dnia, dokładniej 17 sierpnia, kiedy rankiem weszłam do kuchni rodzice byli jacyś dziwni, jakby szczęśliwi, lecz nie wiadomo czemu. Na stole stało pięknie przyrządzone śniadanie składające się z naleśników z serem i czekoladą. Do tego kubek kakao. Nie codziennie w moim domu można było dostrzec coś tak wspaniałego na poranny posiłek. Z dobrym humorem na twarzy, zdziwionej i zadowolonej zasiadłam do stołu.
- Co się stało? - zapytałam po chwili, bo nie wiedziałam dlaczego zrobili mi tak wykwintne śniadanie.
- A co się miało stać myszko? – zapytała mama upijając łyk kawy nisko-kofeinowej.
- No coś na pewno - powiedziałam i odstawiłam kubek z kakaem na bok stołu.
- Ohh powiedz jej w końcu... – powiedział tata do mojej rodzicielki.
- No dobrze, dobrze... - zaśmiała się. - Mieliśmy Ci to powiedzieć już wczoraj...- zaczęła.
- Jedziemy na wakacje! - powiedział tata wyprzedzając ją, a mama zmroziła go wzrokiem, że nie dał jej dokończyć.
- Super. - uśmiechnęłam się sztucznie - W tym roku gdzie do babci czy do cioci? - powiedziałam i odwróciłam głowę w stronę stołu, gdzie nadal widniało niedokończone przeze mnie śniadanie.
- Nie. - zaprzeczyła mama. Jedziemy do Londynu! - powiedział obdarzając mnie cudownym uśmiechem.
Kiedy to usłyszałam zaczęłam krzyczeć i skakać z radości. Nie wiedziałam jak okazać mój zachwyt tym, że odwiedzę stolice mojego kraju, w której mieszkają moi idole.
Rzuciłam się rodzicom na szyję i zaczęłam im dziękować.
- Dziękuje wam bardzo! Kiedy wyjeżdżamy? Gdzie będziemy mieszkać? Na ile tam jedziemy? - zasypywałam ich pytaniami, kiedy ''odkleiłam'' się od nich. Byłam taka zachwycona, że po prostu nie wiedziałam jak mam to wyrazić.
- Wyjeżdżamy dziś po południu, czyli na miejscu powinniśmy być gdzieś około 20:00. To idź już się pakować Avallon. - wytłumaczyła mi tata, a ja jak najszybciej pobiegłam do swojego pokoju i rozpoczęłam pakowanie.
Kto by pomyślał, że w jednej chwili dowiem się czegoś tak cudownego.
Przez godzinę zastanawiałam się co zabrać, aż w końcu jakoś się spakowałam.
Do torby włożyłam ubrania, buty, biżuterię, dodatki do włosów i inne ważne rzeczy. Do bagażu podręcznego wpakowałam laptopa, kosmetyczkę i telefon. Także po długich męczarniach byłam spakowana. Poszłam się umyć i ubrać.
Ubrałam się w czarne leginsy, błękitna tunikę w kratę i niebieskie conversy. Włosy spięłam w dużego koka z tyłu głowy. Wybiła 15:00 i już mieliśmy wyjeżdżać.
Droga na lotnisko nie trwała długo, bo zaledwie 15 minut.
Na lotnisku był pełen pośpiech. Mama myślała, że nie zdążymy. W ostatniej chwili wkroczyliśmy na pokład. Mój brat jak zawsze robił duże zamieszanie. Po 5 minutach wszyscy zajęliśmy miejsca. Siedziałam po między moim bratem Logan`em, a pustym miejscem.
Lot się troszeczkę opóźniał i wylecieliśmy gdzieś około 16:00 czyli za 1,5 godziny powinniśmy być już w Londynie. Byłam bardzo tym podekscytowana.
Po godzinie zaczęło mi się nudzić, więc postanowiłam wejść na Facebook`a. Zauważyłam, że moja przyjaciółka Stephanie akurat była dostępna. Chciałam do niej napisać, ale niestety mnie wyprzedziła.
Stephanie Williams - Hej Avallon :) Gdzie ty jesteś, byłam u ciebie a ciebie nie ma?!
Avallon Knight - Hej, a nie uwierzysz! Jestem w samolocie do Londynu! Aaaaaaa!!! :D
Stephanie Williams - Żartujesz?! Zazdroszczę Ci :-) To życzę wspaniałego pobytu w Londynie. Popiszemy kiedy indziej. Papa Av :*
Avallon Knight - Ok, dziękuje. Pa Steff xx

*** 

Samolot był już nad Londynem, tylko czekaliśmy aż dolecimy do lotniska i wylądujemy.
Po dwóch minutach stewardessa ogłosiła, że właśnie podchodzimy do lądowania. Byłam taka zachwycona.
Wyszliśmy z samolotu, brat zaczął się popisywać - zresztą jak zawsze. Czekałam na bagaż. Kiedy już wszyscy wszystko mieli to wyszliśmy i podjechała nasza taksówka, którą wcześniej zamówiła mama.
Po 20 minutach zajechaliśmy do naszego wynajmowanego na 2 tygodnie mieszkania. Otworzyliśmy drzwi i swobodnie weszliśmy do środka. Widać od razu każdy z nas poczuł się jak w domu.
Mama pobiegła od razu sprawdzić kuchnie, brat poleciał zanalizować czy jego kanały z kreskówkami są w telewizorze, tata przeglądał pokoje, a ja postanowiłam wyjść na balkon. Otwarłam drzwi i wyszłam. Złapałam poręcz, zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech londyńskiego powietrza. Pachniało inaczej niż powietrze w Northampton.
- Czuję, że to będą moje wakacje życia. - mruknęłam sama do siebie z uśmiechem na twarzy.
Gdy skończyłam podziwiać balkon, poszłam się rozpakować, ponieważ była już 19:30, ale mama zawołała mnie na kolacje.
Kolację zjadłam ze smakiem. Tata powiedział mi, że mogę jako pierwsza wybrać sobie pokój. Wybrałam mały i przytulny na samym końcu korytarza.
Po rozpakowaniu się i umyciu położyłam się do snu. Po krótkiej chwili odpłynęłam do krainy Morfeusza.
Wstałam rano około 09:00. Zeszłam na dół w moich niebiesko - zielonych piżamach i weszłam do kuchni. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem i poszłam przed telewizor. W TV leciała akurat piosenka One Direction ''One Way Or Another'', która od razu wpadła mi w ucho i zaczęłam ją śpiewać, a w tej oto chwili wszedł mój brat Logan. Na początku nawet go nie zauważyłam.
- Wiedziałem, że jesteś dziwna, ale nie sądziłem, że aż tak! - zaśmiał się.
- Zamknij się Logan. - syknęłam w jego stronę i wróciłam dalej do oglądania telewizji, a mój brat poszedł do kuchni.
Kiedy miałam już wyłączyć telewizor pewna reklama przykuła moją uwagę:
''Już dzisiaj darmowy koncert One Direction w samym centrum Londynu. Zapraszamy! Koncert rozpocznie się już o 19:00!!!''
Nie wierzę! Darmowy koncert mojego ukochanego zespołu i to w Londynie... właśnie tu gdzie teraz jestem. Nie mogę tego przegapić.
Byłam straszliwie podekscytowana, i od razu podbiegłam do mamy, która właśnie schodziła na dół po dębowych schodach.
- Mamo dzisiaj jest darmowy koncert One Direction tu w Londynie. Mogę iść? - banalne błaganie, ale sądziłam, że coś da.
- Sama? W Londynie? Nigdzie nie idziesz! - zaprzeczyła kategorycznie. Czy ona zawsze musi być taka nadopiekuńcza?
Nie dawałam jej spokoju i chodziłam za nią przez kolejną godzinę i błagałam aby pościła mnie na koncert.
- Idź sobie na ten koncert, nie chodź już za mną i nie błagaj, bo mam cię serdecznie dosyć. - powiedziała zmęczona. Wiedziałam, że jakoś uda mi się ją przekonać.
- Dziękuję. - podziękowałam i przytuliłam ją najmocniej jak tylko umiałam.
Nim mama się obejrzała ja byłam już na górze. Ubrałam się i zeszłam na dół. Powiedziałam mojej rodzicielce, że skoro idę na koncert to muszę kupić sobie coś do ubrania. Mama tylko się zaśmiała, a ja wyszłam na miasto.
 Chodziłam po sklepach aż w końcu kupiłam biały top z flagą UK, krótkie, jeans’owe shorty i czerwone conversy. Taki styl lubię najbardziej.
Wróciłam do domu po południu. Nie byłam głodna. Od razu udałam się do swojego pokoju i poszłam wziąć prysznic. Po prysznicu wysuszyłam włosy i poszłam się ubrać w zakupione wcześniej przeze mnie ubrania. Swoje włosy rozpuściłam i lekko wyprostowałam. Na twarz nałożyłam delikatny makijaż. Byłam gotowa. Wyszłam z domu i doszłam na nogach do centrum, ponieważ miałam bardzo blisko. Byłam bardzo podekscytowana,
Kiedy zaszłam na koncert chciałam wejść, ale przede mną stali dwaj ochroniarze. Uśmiechnęłam się do nich i chciałam wejść, lecz oni zagrodzili mi drogę.
- Hej, możecie mnie przepuścić? - zapytałam z uśmiechem.
- Nie, nie możemy, - powiedział groźnie jeden z nich.
- A to niby dlaczego? Koncert jest darmowy i każdy może tam wejść! - krzyknęłam, ponieważ mnie zdenerwowali.
- Ale klub jest już pełen i dostaliśmy zakaz wpuszczania większej ilości ludzi. - powiedział drugi już bardziej spokojnym tonem.
- Ja muszę tam wejść, rozumiecie? - zaczęłam na nich krzyczeć jeszcze głośniej.
- Nie musisz. - odpowiedzieli i kazali mi stąd iść. Bardzo mili panowie.
Odeszłam powolnym i zrezygnowanym krokiem na ławkę w parku, ponieważ park znajdował się w centrum, gdzie był koncert. Usiadłam na ławce, skuliłam nogi i zaczęłam płakać. Płakałam, ponieważ wiedziałam, że moja prawdopodobnie jedyna okazja w życiu aby zobaczyć One Direction przepadła. Wiedziałam, że od tej pory te wakacje nie mają sensu.
Minęła godzina, a ja postanowiłam się pozbierać po tym, że nigdy nie zobaczę swoich idoli. Szłam tyłem klubu, w którym był koncert. Nagle zostałam uderzona wielkimi drzwiami w głowę. Upadłam na zimną, mokrą ziemie i dalej nie pamiętałam już nic.

***

Powoli i ciężko otwarłam oczy. Gdzie ja jestem? Dookoła pełno jakiś dziwnych narzędzi oraz pikających urządzeń. Kiedy podniosłam się do pozycji siedzącej zauważyłam, że jestem w szpitalu. Nie wiedziałam jak się tu znalazłam.
W tej chwili do mojej sali wszedł wysoki blondyn. Usiadł obok mnie. Patrzyłam się na niego, aż w końcu on spojrzał się na mnie i powiedział.
- Cześć. - powiedział swoim magicznym, znajomym mi głosem blondyn.
- Co się stało? Gdzie ja jestem? -  pytałam zdezorientowana, ale po chwili się otrząsnęłam, ponieważ zdałam sobie sprawę kto siedzi przede mną. - Ty jesteś Niall. - powiedziałam wskazując na niego ręką. Fajnie, nawet nie umiałam wydukać jego nazwiska. Nieźle się skompromitowałam.
-Tak to ja. - zaśmiał się... pewnie ze mnie, ponieważ patrzyłam się na niego jak w obrazem i próbowałam nie wybuchnąć ogromną radością.
- Wiesz jak wychodziłem z koncertu... - zaczął po chwili się tłumaczyć, bawiąc się swoimi palcami u rąk. - To przypadkiem uderzyłem Cię drzwiami w głowę. Upadłaś, a ja zawiozłem Cię do szpitala. - no to znamy całą historię. - Bardzo Cię przepraszam. Jest mi strasznie przykro, ja nie… - mówią tak szybko, że ledwo nadążałam rozumieć jego wszystkie słowa.
- Już dobrze wiem, że nie chciałeś. - powiedziałam nadal oszołomiona całą sytuacją.
Chwilę później do sali wszedł jakiś mężczyzna ubrany na biało. Z pewnością był to lekarz.
 - No widzę, że pani Knight już się obudziła. - uśmiechnął się do mnie i zaczął przeglądać jakieś papiery.  -Uderzenie drzwiami spowodowało tylko chwilowe omdlenie i nic po za tym. - powiedział  po czym zaczął coś bazgrolić po kwadratowej kartce papieru. Chyba był to wypis.
Chciałam podziękować lekarzowi ale niebieskooki mnie wyprzedził.
- Dziękujemy, teraz ja się nią zajmę. - powiedział Niall, a mi zrobiło się znowu słabo. On powiedział, że się mną zajmie? Nie, nie... to jest jakiś sen.
- Dobra to ubieraj się. - nakazał po wyjściu lekarza. - Teraz ja się tobą zaopiekuję. - dodał zabawnym głosem, wyszedł z sali, a ja wykonałam jego polecenie.
Ubrałam się i byłam już gotowa do wyjścia ze szpitala. Przed salą czekał na mnie blondas.
- Chodź, zawiozę Cię do domu. - powiedział, objął mnie delikatnie ręką i wyprowadził na zewnątrz. Zaprowadził mnie do swojego samochodu i razem odjechaliśmy z pod szpitala.
- Nawet nie wiem jak masz na imię - zaśmiał się kiedy ja podziwiałam piękne widoki Londynu nocą podczas jazdy samochodem.
- Avallon. - odpowiedziałam krótko i obdarzyłam go swoim uśmiechem, który odwzajemnił.
- Piękne imię należy do pięknej dziewczyny. - popatrzył się na mnie, a ja mimowolnie się cała zarumieniłam.
- Lubię jak dziewczyna się rumieni. - dodał po chwili i się zaśmiał, a ja dołączyłam do niego.
Podczas podróży dużo ze sobą rozmawialiśmy. Jechaliśmy zaledwie 20 minut, ale zdążyliśmy się trochę nagadać.
W końcu dojechaliśmy pod wielką willę.
- Niall... - jąkałam się podziwiając budynek zza szyby samochodu. - Ale ja tutaj nie mieszkam. - stwierdziłam.
- Wiem. Bo ja tu mieszkam. - uśmiechnął się. - Spędzisz z nami trochę czasu, ponieważ muszę jakoś Ci to wynagrodzić. No wiesz… Te wypadek. - przeczesał swoje włosy i odpiął pas.
- Niall naprawdę nie musisz tego robić. - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Wiem, ale ja chce.
- No dobrze, ale jak to ''spędzisz trochę czasu z nami'' ? - zapytałam unosząc do góry jedną brew.
- Z nami czyli z całym zespołem. - odpowiedział, wyszedł z samochodu, okrążył go i otworzył mi drzwi aby wyszła. - Po twoim zachowaniu w szpitalu w stosunku do mnie wnioskuję, że lubisz One Direction. - dodał.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - zaśmiałam się i ruszyliśmy razem do środka. Już coraz bardziej komfortowo czułam się w towarzystwie Horan`a.
- To wchodzimy. - powiedział łapiąc za klamkę.
- Ale Niall jest już prawie 21:00. - powiedziałam i posmutniałam. Wiedziałam, że zaraz będę musiała wracać.
-No i co? Napisz rodzicom, że koncert się przeciągnie. - powiedział i wzruszył ramionami. Dla niego wszystko było takie proste.
Wyciągnęłam telefon, napisałam sms-a i schowałam go z powrotem do kieszeni.
Irlandczyk otworzył drzwi do domu i przepuścił mnie przodem.
- Piękny dom. - powiedziałam gdy przekroczyłam próg i rozglądałam się dookoła. Jeszcze nigdy nie byłam w takiej willi. Ściany białe z dziesiątkami zdjęć. Na komodzie w ganku jakieś nagrody oraz statuetki, a nad nami ogromny i bogaty żyrandol. Wow.
- No to przedstawię Ci wszystkich. - powiedział. - Louis, Zayn, Liam, Harry!!! - zaczął krzyczeć na cały dom. Więc tak tutaj zwołuje się całą ferajnę.
- Czego się tak drzesz Horan? - ze schodów dobiegał kolejny znajomy mi głos. - Już idę, idę. - to był Zayn. - Ooo przyprowadziłeś dziewczynę. - oczy Malika mimowolnie się zaświeciły. Mulat podszedł do mnie. - Hej mała, jestem Zayn. - powiedział ze słodką minką i zbliżył się do mnie.
- Ej! - krzyknął Niall. - Zostaw ją Zayn, - powiedział Horan odsuwając uśmiechniętego Zayn’a ręką na bok.
– Dobra, dobra... Wiem, że ty ją przyprowadziłeś, więc się nie wtrącam. – Zayn zaśmiał się szyderczo i poruszył zabawnie brwiami.
– Ucisz się już. - zgasił go zaczerwieniony blondyn.
–  Nie kłóćmy się, zostawię ją tobie. – odparł Zayn z cwaniackim uśmieszkiem na twarzy.
– Zayn. – westchnął Niall, który nadal był cały czerwony. Słodko wyglądał.
 – No co? Źle mówię? - Malik zaczął machać rękami przed oczami Nialler`a, ale on już nie zwracał na niego uwagi. Zayn także odpuścił sobie po chwili. - Jestem Zayn, ale to już chyba wiesz. – powiedział biorąc moją rękę i całując ją lekko.
– Ja jestem Avallon. - powiedziałam i wzięłam kosmyk moich brązowych włosów za ucho.Byłam taka szczęśliwa poznając już dwóch z pięciu moich idoli.
Nagle usłyszałam kroki zbliżające się do domu. Drzwi do cudownego mieszkania otworzył jasny brunet, który miał na sobie koszulkę w paski.
– Hejka ludzie! Jeestem. - powiedział pasiasty. Tak, to był Louis.
– Lou! Patrz jaką panienkę Niall sobie przyprowadził. – powiedział Zayn i wskazał ręką na mnie, a ja kontem oka spojrzałam na Niall, który przejechał wzdłuż ręką po swojej zarumienionej twarzy. Widać miał już dość swoich kolegów.
– Uuu ładna. - Tomlinson obleciał mnie wzrokiem od góry do dołu. - Hej jestem Louis – powiedział i przytulił mnie na powitanie. Nie sądziłam, że oni są aż tacy mili.
Lekko się zawstydziłam słowami Louis’a i wydukałam tylko swoje imię. Znów się skompromitowałam.
Niall stał naprzeciw mnie. Był cały czerwony jak pomidor. Miał spuszczoną głowę na dół i lekko pocierał swoją blond grzywę.
– No ok. Chodź dalej przedstawię Ci jeszcze Liam’a i Harry’ego – powiedział po chwili, objął mnie i prowadził do salonu. Widocznie miał dosyć Louis`a i Zayn`a, którzy nadal stali w korytarzu i dyskutowali na jakiś temat dziwnie zerkając na mnie i na Niall`a.
– Harry, Liam! – zawołał kiedy weszliśmy do salonu.
– Co? – powiedzieli na raz lokowaty i Payne, którzy siedzieli na kanapie.
– To jest Avallon. Poznaliśmy się w... Trochę dziwnych okolicznościach. Zaraz wszystko wam opowiemy. – wytłumaczył Niall, a chłopcy dopiero po chwili obrócili się i mnie zobaczyli. Liam szeroko się uśmiechnął, a Harry mi pomachał. Hah oni byli genialni.
Usiedliśmy wszyscy razem, a po chwili dołączyli do nas Zayn i Tommo. Niall zaczął opowiadać o tym jak ja i on się poznaliśmy. Chłopcy byli zaskoczeni, ale także rozbawieni naszym zapoznaniem.
Po dwóch godzinach, które spędziłam z chłopakami czułam się jak bym znała ich od dziecka.
– No dobrze, chyba muszę się już zbierać. – powiedziałam to niechętnie. Nie chciałam już ich opuszczać.
– Szkoda. – zmartwił się Harry. Loczek chyba mnie polubił.
– A może zostałabyś na noc? –  zaproponował Niall trzymając swoje ręce na moich ramionach. Nigdy nie sądziłam, że dostanę taką propozycje od niego. Mam się zgodzić czy nie? Trochę dziwnie byłoby po kilku godzinach znajomości spać u jakiś chłopaków, ale oni w końcu byli z One Direction. Co mogli mi zrobić?
– Ja nie wiem. Nie chce przeszkadzać i..– jąkałam się, bo nie wiedziałam jak odmówić. Chciałabym zostać, ale tak to spowodowałabym jakiś problem, więc wolałam jakoś się wykręcić.
– Zostań! – powiedział znacząco Zayn.
– Niall się tobą dobrze zaopiekuje. – mruknął Louis i rozśmieszył tym całe towarzystwo oprócz mnie i Horan'a.
Blondas rzucił poduszką w Louis’a, który się śmiał, a ja przez cały czas się głowiłam czy zostać, czy nie.
 – Ok, zostanę. - powiedziałam, a chłopcy widać bardzo się ucieszyli. Napisałam sms'a do mojej rodzicielki, że poznałam koleżankę u której jeszcze trochę zostanę. Pospolite kłamstewko, ale mam nadzieję zadziała.
 Kiedy schowałam telefon do kieszeni Niall złapał mnie za rękę i zaciągną na schody.
– Tylko nie hałasujcie w nocy za bardzo gołąbeczki. – zaśmiał z Harry, a Niall pokazał mu język. Teraz widać jak dogadują się dorośli.
Minute później szłam z Niall’em korytarzem pięknego domu.
– Bardzo przepraszam Cię za nich. Oni tak zawsze. – powiedział i spojrzał na mnie.
– Rozumiem. – uśmiechnęłam się uroczo. Niall popatrzył się na mnie i zaczął się uśmiechać.
– Słodko się śmiejesz. – powiedział i włożył swoje ręce do kieszeni, a głowę spuścił w dół. Natomiast ja w tym momencie uśmiechnęłam się sama do siebie jeszcze bardziej.
Szliśmy razem górnym korytarzem i doszliśmy do pokoju gościnnego, w którym miałam spać.
– Tutaj będziesz pała. – powiedział wskazując ręką na drzwi pokoju.
– Dziękuję Ci. – powiedziałam.
– Nie musisz dziękować. Dla mnie… - zająknął się. - To znaczy dla nas wszystkich to radość uszczęśliwić Cię chodź tak. - po tych słowach Niall’a poczułam lekkie motyle w brzuchu. To chyba dziwne...
– Dam Ci moją koszulkę. Dla Ciebie będzie jak sukienka.. – powiedział śmiejąc się i zniknął za drzwiami innego pokoju. Minutę później wrócił z koszulką. Wręczył mi ją.
–  Dziękuje Ci jeszcze raz. – nie wiedziałam już jak mam mu podziękować za to wszystko. On jest kochany.
Niebieskooki chłopak zaśmiał się i zniknął gdzieś w ciemnościach korytarza.
Weszłam do pokoju gościnnego. Rozejrzałam się po nim z uśmiechem na twarzy i poszłam pod prysznic. Po 15 minutach wyszłam. Oczywiście ubrana w za dużą na mnie koszulkę Niall’a. Koszulka pachniała cudownie jego perfumami. Zaciągnęłam się tym zapachem i  położyłam się do snu.
Mijały minuty, czas leciał szybko, a nie mogłam spać. Przewracałam się z boku na bok i nic.
Nagle ktoś zapukał do mojego pokoju.
– Proszę. – powiedziałam i spojrzałam na drzwi.
– Hej, nie przeszkadzam? – powiedział Irlandczyk, który teraz wszedł do ''mojego'' pokoju. Cieszę się, że przyszedł.
– Ty? Nigdy. – powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego
– Pięknie wyglądasz w mojej koszulce. - powiedział lekko się czerwieniąc i siadając przy mnie na łóżku.
– Dziękuje, a ty jeszcze nie śpisz? – zapytałam.
– Nie. Przyszedłem powiedzieć Ci dobranoc. - powiedział, a ja mimowolnie się uśmiechnęłam. Blondas to odwzajemnił.
– Dziękuje – odparłam.
Po moim podziękowaniu Niall zaczął się do mnie przybliżać. Przysunął swoje usta do moich i zamknęliśmy oczy. Czy on chciał mnie pocałować? Nie, to nie możliwe.
Nie wiedziałam zupełnie co się ze mną dzieje. Straciłam panowanie nad sobą i chciałam tego. On najwidoczniej też tego chciał i kiedy już miała nadejść ta magiczna chwila… Usłyszeliśmy kroki zbliżających się chłopaków. Momentalnie odsunęliśmy się od siebie.
– Ja już chyba muszę iść do siebie. – powiedział lekko zdenerwowany.
– Jasne. Dobranoc. – powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego, a on to odwzajemnił.
– Dobranoc, kolorowych snów. – powiedział i wyszedł. Uśmiechnęłam się w stronę drzwi. Czy coś o czym zawsze marzyłam wydarzyło się przed chwilą? To znaczy nie do końca, bo przecież nie pocałowaliśmy się, ale było blisko. Chociaż może to wcale nie zmierzało do pocałunku? Może tylko tak mi się wydawało? No bo niby dlaczego ktoś taki jak Niall chciałby pocałować mnie. Chwilę później z korytarza dobiegły mnie odgłosy rozmowy chłopaków. Nie lubiłam podsłuchiwać, ale coś mnie do tego zmusiło.
– Ooo nasz Nialler’ek był u dziewczyny w pokoju. Sam na sam. – powiedział Zayn, a wszyscy się zaśmiali.
– Możecie przestać? - zirytował się. - Poszedłem sprawdzić tylko… Czy tylko...  - jąkał się Horan.
– Czy jej coś nie zjadło. – przerwał mu Hazza, a pozostałych to bardzo rozśmieszyło. Jak dzieci.
– Ogólnie poszedłem do niej sprawdzić co z nią, zapytać co u niej i powiedzieć ''dobranoc''. – wytłumaczył.
– Ok. Nie wypytujemy już o szczegóły. – powiedział Zayn i zaprzeczył gestem rąk.
– Bardzo dziękuje. - powiedział lekko zdenerwowany Nialler po czym doszedł do mnie głos trzaśnięcia drzwiami. Blondyn chyba poszedł do swojego pokoju.
Minęło pół minuty i nie słyszałam już żadnych głosów dochodzących z korytarza. Pomyślałam, że już każdy z nich poszedł do siebie.
Byłam lekko rozbawiona sytuacją, która wydarzyła się na korytarzu. Ten dzień był na prawdę wspaniały. Miałam iść na koncert, a tu się okazało, że trafiłam do domu One Direction.
Uśmiechnęłam się i zasnęłam.
Rano wstałam dość wcześnie. Nie budziłam nikogo tylko po cichutku ubrałam się i zeszłam na dół do kuchni. Z wdzięczności za to, że mogłam u niech przenocować zrobiłam im śniadanie. Przygotowałam wielki talerz kanapek. Obok talerza z kanapkami zamieściłam liścik do Niall’a. Liścik był specjalnie dla niego, ponieważ to dzięki niemu się tutaj znalazłam.
Wyszłam z ich domu. Złapałam taksówkę, więc 20 minut później byłam już przed drzwiami swojego domu. Kiedy weszłam rodzina siedziała już przy stole i jadła śniadanie.
– Dzień Dobry. – powiedziałam pełna entuzjazmu, po wczorajszym dniu.
– A o której to się wraca do domu?! - zaczęły się krzyki taty. - Mogłaś zginąć sama w tak dużym mieście! - pouczał mnie ojciec.
– Wiem, przepraszam. – powiedziałam i skinęłam głowę w dół.
- Jerry nie krzycz już tak na nią. - powiedziała mama, która dopiero co weszła do domu. - Są wakacje. - usprawiedliwiała mnie.
– No już dobrze. - tata machnął ręka. - My z mamą po prostu bardzo się o Ciebie martwimy. Jeśli byłaś bezpieczna to się cieszymy i zapomnijmy o całej sytuacji. – powiedział zatroskany ojciec, a kiedy powiedziała o tym czy byłam bezpieczna od razu pomyślałam, że jak mogę być niebezpieczna przy Niall`u. O czym ty myślisz dziewczyno… o Niall’u? Wybij sobie go z głowy i tak już nigdy więcej się nie zobaczycie.
– Dziękuje, to już się nigdy więcej nie powtórzy. – powiedziałam i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i dalej rozmyślając o wczorajszym dniu, a w szczególności o Niall’u. Nie mogłam wybić sobie go z głowy.

*Niall*

Właśnie wstałem. Szczęśliwy po wczorajszym dniu, od razu podszedł pod drzwi pokoju, w którym spała Avallon i zapukałem. Nikt mi nie odpowiedział, zapukałem jeszcze raz. Znowu była cisza. Postanowiłem sam wejść, bez pozwolenia. Wszedłem, a pokuj był pusty. Spanikowany całą sytuacją wybiegłem z pokoju i zbiegł na dół po schodach. Niestety na dole także nie było Av. Siedzieli tam tylko chłopcy jedzący kanapki.
– A gdzie jest Avallon? – powiedziałem ze strachem w oczach.
– Nie było jej jak wstaliśmy, ale były kanapki. – powiedział Zayn.
– Więc zaczęliśmy je jeść. – dodał Lou.
– To tyle? – zapytałem zdenerwowany.
– I znaleźliśmy jeszcze ten list. Zaadresowany tylko do ciebie. – powiedział Liam trzymając kartkę papieru w prawiej ręce.
– Pokaż mi to! – krzyknąłem wyrywając Liam'owi list z jego ręki i zacząłem czytać:
'' Cześć Niall. Nie chciałam budzić Cię tak wcześnie rano jak wstałam. Chciałam tylko podziękować wam za mile spędzony wieczór, a w szczególności chciałabym podziękować tobie. Za to, że kiedy wydarzył się te nieszczęśliwy wypadek ty zaopiekowałeś się mną i dzięki tobie spotkałam zespół, który chciałam spotkać już od 3 lat. Spełniłeś jedno z wielu moich marzeń i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Dziękuje za koszulkę, którą użyczyłeś mi do spania na tę jedną noc. Zostawiłam ją w pokoju, w którym spałam. Przepraszam, że narobiłam Ci pewnie sporego kłopotu. Jeszcze raz dziękuje i przepraszam. 
Avallon xx ''

Po przeczytaniu listu posmutniałem. Wyjechała rano, ale gdzie? Nie wiem gdzie się zatrzymała. Już nigdy pewnie jej nie zobaczę...
– Co jest Nialler`ek? – spytał troskliwie Harry, ale ja teraz nie miałem czasu na odpowiedzi. Skierowałem się w stronę schodów. W ciszy poszedłem na górę do pokoju gościnnego, usiadłem na łóżku, w którym Av spała zeszłej nocy. Myślałem, że widziałem tą dziewczynę tylko raz w życiu, a teraz już się nie spotkamy... Nagle zobaczyłem, że na szafce obok łóżka leży telefon. Był to IPhon, ale nie mój, ponieważ ten był biały. Odblokowałem go i ujrzałem zdjęcie Av... Avallon zostawiła swój telefon u nas.
Zgarnąłem go z szafki i zbiegłem na dół.
– Niall gdzie ty idziesz? Nie zjesz nic? – zapytał uśmiechnięty Harry, ale ja nie myślałem w tedy o jedzeniu. Szybkim ruchem założyłem buty i zgarnąłem z blatu moje kluczyki do Range Rover'a.
– Ej stary… Co jest? - krzyknął do mnie troskliwy Liam, ale ja byłem już za drzwiami i nie miałem czasu mu odpowiadać.
Wsiadłem do samochodu i z piskiem odjechałem z pod naszego domu. Po drodze zadzwoniłem do Paul'a.
- Znajdź mi adres teraźniejszego pobytu Avallon Knight. Szybko! - krzyknałem do słuchawki IPhon'a.
– Ale po co Ci? - zapytał zaskoczony moją prośbą.
– Pilnie potrzebny. - krzyknąłem po raz kolejny. Paul był dobrym manager`em oraz kolegą. Zawsze nam pomagał, a prócz tego miał sporo kolegów, więc dzięki nim znajdę dom Av.
– Ok zaraz znajdę i wyślę ci sms-em. - powiedział, a ja się rozłączyłem.
Minutę później otrzymałem od niego wiadomość:
``Tym czasowo mieszka na Votell Street 1369. Dom 27.``
Nie miałem czasu teraz do niego pisać i dziękować. Od razu pędziłem samochodem w kierunku Votell Street. Po 10 minutach znalazłem się pod jej domem. Wysiadłem z samochodu, podbiegłem do drzwi i zadzwoniłem dzwonkiem. Nie przemyślałem co będzie kiedy otworzą na przykład jej rodzice, ale teraz było już za późno żeby się wycofać.

*Avallon*

Siedziałam przed TV i oglądałam jakieś plotkarskie programy, gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.
– Ja otworze. – powiedziałam głośno tak aby każdy z domowników wiedział.
Otwarłam drzwi, a tam ujrzałam Horan`a. Byłam strasznie zaskoczona.
– Niall co ty tutaj robisz? – zapytałam szeptem, zamykając za sobą drzwi tak aby rodzice i Logan nie słyszeli naszej rozmowy.
– Ja… - zająknął się Irlandczyk – Eee… Zapomniałaś telefonu wychodząc dzisiaj od nas. - nawet tego nie zauważyłam. Ale ze mnie gapa.
– No tak, przepraszam za problem – zaczerwieniłam się, bo zrobiło mi się głupio, że znów przysparzam mu problemów.
– Żaden problem. - przyznał. - Przynajmniej mogłem Cię znowu zobaczyć. – uśmiechnął się słodko wręczając mi telefon
– Dziękuję. - powiedziałam nerwowo przygryzając dolną wargę.
– Czy mógłbym…  – zaczął po chwili, ale rezygnował z pytania.
– Co? –  zapytałam.
– Nie,już nic. – odpowiedział.
– No powiedz. – naciskałam na niego.
– Nie! – zaprzeczył kategorycznie.
– Nie chcesz to nie mów, ale jak tego nie powiesz to się do mnie nie odzywaj! – powiedziałam stanowczo, ale tak naprawdę żartowałam sobie z niego, czego chłopak nie poznał. Odwróciłam się w stronę drzwi i kiedy miałam już wejść on złapał mnie za nadgarstek i odwrócił do siebie.
– Czy umówisz się ze mną? - zapytał. - Masz, zapytałem chociaż wiem, że i tak mi odmówisz. – powiedział patrząc mi się w oczy. Niall Horan chce się ze mną umówić... Chyba tylko idiotka by się nie zgodziła!
– Niall chyba sobie żartujesz. – powiedziałam z uśmiechem.
– No wiedziałem, że tak będzie! – odparł zasmucony wzruszając zrezygnowanie ramionami.
– Ale Niall nie dałeś mi dokończyć. - uśmiechnęłam się. - Chodziło mi o to, że chyba żartujesz, że nie będę chciała się z tobą umówić. – odparłam.
– Czyli? - zapytał unosząc zabawnie do góry jedną brew.
– Tak, umówię się z tobą. – uśmiechnęłam się do niego, a on głęboko westchnął.
– Dziękuję Ci Av. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy. – zaśmiał się.
– To miłe, teraz niestety muszę już iść. - powiedziałam.
– Jasne, napiszę do ciebie i umówimy się na odpowiednią godzinę na naszą rand… to znaczy spotkanie. – powiedział idąc tyłem w kierunku furtki.
– Ok. – odpowiedziałam z uśmiechem i pożegnałam chłopaka.
Weszłam do domu, oparłam się o drzwi, osunęłam się na ziemie i zaczęłam cieszyć się jak głupia. Nie mogłam w to uwierzyć, że właśnie umówiłam się ze swoim idolem.
– A ty czego tak piszczysz? Spotkałaś to One Direction? - powiedział tata, który właśnie przechodził korytarzem. Nie odpowiedziałam mu nic tylko zadowolona poleciałam do swojego pokoju.
Dlaczego nie powiedziałam tacie prawdy? O tym, że spotkam się z Niall'em. Nie powiedziałam, bo wiem jaki jest mój tata. Powiedziałby pewnie, że jestem nie mądra umawiając się z jakimś sławnym chłopakiem nie znając go. Wolałam na razie utrzymać to w małym sekrecie.
Gdy weszłam do swojego pokoju od razu rzuciłam się na łóżko gdzie wpatrywałam się w sufit rozmyślając o tym co spotkało mnie w pierwszym tygodniu wakacji... Byłam w Londynie, spotkałam One Direction, spałam u nich, odwiedził mnie Niall Horan, z którym idę na rand... spotkanie. Zabawnie to wyglądało kiedy Niall nazwał nasze spotkanie randką, ponieważ w tedy zrobił się bardzo czerwony. Czy ja tak bardzo onieśmielam facetów?
Usłyszałam dźwięk przychodzącego sms-a. Szybko podbiegłam do telefonu. I odebrałam wiadomość.
`Hej. Przyjadę po ciebie o 18:00 i pojedziemy na kolację do mnie, ponieważ chłopaki wychodzą na jakąś imprezę, więc mamy cały dom dla siebie. Niall xx`
Więc był to Niall. Numer był zastrzeżony, więc nie widziałam na początku kim jest owy nadawca.
Uśmiechnęłam się do telefonu i odpisałam mu:
''Ok. Już nie mogę się doczekać.''
Dostałam sms’a zwrotnego:
''Ja też :* ''
Byłam bardzo zadowolona z tego sms’a. W tym oto momencie mama zawołała mnie na obiad. Zeszłam i zasiadłam do posiłku.
– Ja dzisiaj o 18:00 przejdę się po Londynie. – wtrąciłam do rozmowy przy obiedzie.
– Sama? Weź sobie Logan’a do towarzystwa – powiedziała mama.
– Wolałabym jednak nie. - odpowiedziałam.
– To z kim pójdziesz? –  podpytywał tata.
– Z taką jedną Directioner. - skłamałam. - Poznałyśmy się wczoraj na koncercie i powiedziała, że oprowadzi mnie po Londynie. – wymyśliłam na szybko i byłam całkiem zadowolona z tak dobrego kłamstwa. Nie wiedziałam, że umiem aż tak dobrze zmyślać.
– Skoro jej ufasz i ją nasz to nie mam nic przeciwko. –  powiedziała mama.
– A jak ona ma na imię? – zapytał po chwili tata.
– Jade. - odpowiedziałam po krótkim namyśle.
– No zgoda, możesz iść. – potwierdził tata, a ja mu podziękowałam.
Z wdzięczności poszłam także posprzątać po obiedzie. Właśnie myłam naczynia i do kuchni weszła mama.
– Dziękuję, że pomyłaś po obiedzie. - powiedziała przytulając mnie. - Ja, tata i Logan idziemy na London Eye. Chcesz pójść z nami? - zapytała opierając się o kuchenny blat.
– Nie. - zaprzeczyłam. - Jest już 16:00, wiec zacznę się lepiej przygotowywać do spotkania z.... – fajnie zapomniałam imienia. - Z Jade. - wydukałam po chwili i wytarłam ręce, które ociekały wodą po myciu naczyń.

***

Była już 16:30. Siedziałam sama, ponieważ rodzinka poszła na London Eye. Poszłam na TV. Obejrzałam jeden krótki serial i było już po 17:00. Przeraziła mnie ta godzina. Zupełnie straciłam rachubę czasu.
Wstałam i pędem pobiegłam na górę. Szybko się umyłam i ubrałam w błękitną sukienkę przeplataną kremowym paskiem z różyczką. Włosy rozpuściłam i zrobiłam sobie lekki makijaż.
Wybiła 17:50, a ja byłam gotowa, teraz już tylko oczekiwałam na Nialler`a.
Po około 5 minutach zadzwonił dzwonek. Wstałam z kanapy pełna radości i entuzjazmu poszłam otworzyć drzwi. Za nimi ukazał się Niall z uśmiechem w kształcie banana.
– Hej piękna. – powiedział do mnie, a po jego słowach strasznie się zarumieniłam, ale nie było tego raczej widać, bo miałam na twarzy nałożony róż. Uśmiechnęłam i zebrałam włosy za ucho.
– Hej. – odpowiedziałam.
– Gotowa? Bo ja już umieram z głodu. – powiedział gładząc się po brzuchu i śmiejąc. On zawsze był głodny.
– Tak, gotowa. – powiedziałam zakładając beżowe beżowe obcasy na koturnach. Były wysokie i nie wygodne, ale to moje jedyne, odpowiednie buty do sukienki.
Horan objął mnie w tali i zaprowadził do samochodu. Otworzył mi drzwi i zrobił ruch ręką na znak czego miałam wsiąść. Podziękowałam i wsiadłam.
Siedzieliśmy w jadącym aucie. Między nami panowała niezręczna cisza.
– To jak Ci minął dzień? – przerwał ciszę blondyn.
- Całkiem dobrze, a tobie jak? – zapytałam zdenerwowana całą sytuacją. Przy nim czułam się spięta.
– Też całkiem nieźle. Chociaż teraz jest jeszcze lepiej. – uśmiechnął się, a ja odwzajemniłam usmiech.
– Skąd pochodzisz? – zapytał abu zapełnić ciszę.
– Z Northampton. - powiedziałam.
– Hmm nigdy jeszcze tam nie byłem, ale chętnie przyjadę. – powiedział cały czas uśmiechajc się. On zawsze był radosny.
Wreszcie dojechaliśmy do jego domu. 
– Chłopcy też będą? – zapytałam wychodząc z samochodu.
– Nie. A czemu pytasz? –
– Tak tylko. – odpowiedziałam zwyczajnie chociaż w głębi duszy cieszyłam się, że będziemy z Niall’em sam na sam. Wiedziałam, że i tak to nic nie zmieni, ale mimo to cieszyłam się.
Weszliśmy do domu. Pachniało jedzeniem, a Irlandczyk zaprosił mnie do kuchni.
– A co tutaj tak pięknie pachnie? – zapytałam zaciągając się cudownych zapachem.
– Spaggetti Carbonara. - powiedział. - Sam robiłem. - wskazał z dumą ręką na siebie
Bo 15 minutach jedzenie było już gotowe. Usiadłam z Niall’em do stołu i zaczęliśmy jeść. Zjedliśmy po około 30 minutach. Oczywiście niebieskooki zjadł większą połowę przygotowanej kolacji. Posprzątaliśmy po posiłku i Niall zaprosił mnie na kanapę gdzie usiedliśmy i włączyliśmy film.
– Dziękuje za pyszną kolację. – powiedziałam.
– Nie ma sprawy. Zjeść kolację z tobą to czyta przyjemność. – powiedział.
– Dziękuje. Miło mi. – uśmiechnęłam się.
– Mi również. – odparł.
Oglądaliśmy film, a ja w jednej chwili  bardzo się zamyśliłam. Myślałam o tym wszystkim co spotkało mnie do tej pory. To jest absurdalne!
Nawet nie zauważyłam, że Niall próbuje przywrócić mnie na Ziemię.
– Co, co? Przepraszam strasznie się zamyśliłam – wytłumaczyłam mu.
– A o czym tak myślałaś? – zapytał kładąc jedną ręką na oparciu kanapy.
- Nie, o niczym. – odpowiedziałam i zobaczyłam jego hipnotyzujące oczy. Ten błękit...
– No powiedz proszę – powiedział kurczowo łapiąc mnie za dłoń i ściskając ją delikatnie.
- Myślałam o tym… Ehh…  - chciałam mu odpowiedzieć, ale nie wiedziałam od czego zacząć. - To takie cudowne, że nareszcie poznałam chłopaków i ciebie. – na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
– Jesteś szczęśliwa w tej chwili? – zapytał po chwili Horan, zbliżając się do mnie.
– Chyba tak. - powiedziałam niepewnie. - Nie, a nie jestem szczęśliwa... Jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. - powiedziałam wgapiając się w jego niebieskie ślepka, którymi hipnotyzowały mnie już od dłuższej chwili.
– A teraz może będziesz jeszcze szczęśliwsza jeśli powiem ci, że… - Niall nie dokończył ponieważ do domu właśnie weszli pozostali członkowie zespołu.
– Jesteśmy! – krzyknął Zayn z korytarza, a Niall skinął głową w dół. Widocznie był lekko załamany tym, że chłopcy już wrócili i nie zdążył mi czegoś powiedzieć. Ciekawe o co chodziło? Moja wyobraźnia zaczynała teraz pracować co nie było zbyt dobre.
– Wróciliśmy z imprezy. - oznajmił Harry kierując się do salonu. Niall jesteś? – zapytał i w tej oto chwili chłopcy wkroczyli do salonu gdzie siedziałam ja i Horan. Ja i on patrzyliśmy się na pozostałych chłopców, a oni patrzeli się na nas. Niall nadal trzymał mnie za obie ręce, lecz kiedy przypomniał sobie tym momentalnie mnie puścił. Niezręczna sytuacja.
– Hej Av. – powiedział radośnie Liam. Widocznie chciał przerwać ciszę i udało mu się.
– Siema gołąbki – zaśmiał się Lou i wzruszył brwiami.
- Tomlinson daruj już sobie. – powiedział Niall i przewrócił oczami.
– Hej chłopcy. – wtrąciłam żeby się z nimi przywitać, a oni tylko skinęli głowami.
– Niall mogłeś nam od razu powiedzieć, że nie chcesz iść na imprezę, bo przyjdzie do ciebie Avallon. – powiedział Zayn cicho chichocząc. 
– No mogłeś powiedzieć, a nie kłamać, że głowa cię boli i źle się czujesz. – dodał Harry, a reszta zaczęła się śmiać.. Horan w tym momencie strasznie się zaczerwienił, że jego kłamstwo wyszło na jaw i to jeszcze przede mną, a ja pomyślałam tylko, że to słodkie, że skłamał aby się ze mną spotkać. 
Porozmawialiśmy jeszcze wszyscy razem, a Irlandczyk nadal nic się nie odzywał.
- To może obejrzymy jakiś film? – wtrącił po chwili Zayn i każdy się na to zgodził. Malik uruchomił odtwarzacz i włożył jakąś płytę. Nawet nie zwróciłam uwagi na to co oglądamy, ponieważ Niall w kółko odwracał moją uwagę. Chłopak większość czasu patrzył się w moją stronę niż w stronę telewizora.
Kiedy film się skończył było już grubo po 23:00. Kiedy zobaczyłam tą godzinę momentalnie zrobiłam się biała jak ściana. Wystraszona zerwałam się z kanapy.
–  Jest już prawie 23:30. - powiedziałam zerkając na zegarek. - Musze lecieć do domu. – powiedziałam i wstałam z kanapy.
– Chyba nie pójdziesz o tej porze sama do domu. Jest ciemno, a ty nie znasz Londynu. To niebezpieczne. – powiedział zmartwiony Louis.
– Ale muszę wrócić do domu. – powiedziałam stanowczo.
- Nie pójdziesz sama do domu. Zostaniesz u nas. – powiedział blondyn i spojrzał na mnie magicznym wzrokiem.
– Tak Avallon. Lepiej zostań u nas. –zatwierdził Zayn.
– Nie chcę robić wam kłopotu tak jak wczoraj. – powiedziałam.
– To nie był kłopot. – uśmiechnął się Styles.
– Na prawdę dziękuje, ale się przejdę. – powiedziałam idąc w stronę drzwi. Nagle Niall wstał z kanapy, podbiegł do mnie i złapał mnie za rękę.
– Nie, ja nie pozwolę iść Ci samej o tak późnej porze, po nie znanym Ci mieście. – powiedział, a w jego oczach można było dostrzec strach i troskę.
– Niall ja… - chcialam coś powiedzieć, ale on zamknął mi buzię swoim palce.
– Zostajesz ze mną… - powiedział opiekuńczo. - To znaczy z nami. – poprawił się w ostatniej chwili.
– Ja nie wiem. – kręciłam głową.
- Nie bądź taka. - odrzekł Liam, który siedział nadal na kanapie.
- No dobra. Zostanę. - powiedziałam. Chciałam zostać od początku, ale wiedziałam, że rodzice mi tego nie wybaczą. Może powiem im, że zostałam u tej wymyślonej koleżanki. Zaraz jak ona miała...? Jade? Nie ważne.
– Ok jest późno, pójdę odprowadzić Avallon do pokoju gościnnego i sam pójdę spać. – powiedział Niall.
- Dobranoc. – powiedzieli po kolei Liam, Zayn, Harry i Louis.
– Dobranoc. – powiedziałam, a Niall zrobił to samo w tym samym momencie. Po wypowiedzianym razem przez nas słowie spojrzeliśmy się na siebie i uśmiechnęliśmy się. Chłopaki patrzeli się na nas i także się śmiali, a my z Niall’em odwróciliśmy się i weszliśmy razem po schodach na górę.
– Chodź na chwilę do mnie do pokoju. – powiedział Niall gdy zatrzymaliśmy się pod jego pokojem. Niepewnie weszłam do środka i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to spory bałagan.
– Przepraszam za ten bałagan. Wiesz rzadko teraz jesteśmy w domu i tylko przyjadę rozpakuję się, spakuje i już mnie tu nie ma. – powiedział, zaczynając szukać czegoś w swojej szafie.
– Nie szkodzi. - wzruszyłam ramionami. - U mojego brata w pokoju jest tak samo, a on nigdzie nie wyjeżdża. – zaśmiałam się i Niall raczej też bo słyszałam cichy śmiech, który rozchodził się w szafie.
– Znalazłem. – krzyknął chłopak, który miał w ręce koszulkę. Kiedy szedł w moją stronę z koszulką potknął się o coś, spadając na mnie i przyciskając mnie do ściany. Po chwili ciszy, w której patrzeliśmy sobie głęboko w oczy pocałowałam go mocno w usta, a chłopak odwzajemnił pocałunek. Nie wiedziałam dlaczego to zrobiłam.
– Avallon to było… - zaczął mówić kiedy oderwaliśmy się od siebie, ale nie zdążył dokończyć swojej wypowiedzi, bo szybko wybiegłam z jego pokoju. Czułam się teraz okropnie. Po co ja to zrobiłam?
– Av zaczekaj! – krzyczał do mnie, ale ja nie zwracałam na niego uwagi tylko biegłam na dół, a później szybko wyszłam na dwór. Chłopcy na dole zobaczyli tylko jak wybiegam na zewnątrz.
– Hej Avallon co jest? – zapytał zdezorientowany Liam, który zauważył mnie podczas wybiegania na na dwór. Ja nie odpowiedziałam nic tylko biegłam dalej.
Po chwili na dół zbiegł także Niall.
– Avallon proszę poczekaj! – krzyczał za mną blondyn.
– Co jest Niall? – zapytał Liam, ale Niall także nic się nie odezwał tylko od razu pobiegł za mną.
Siedziałam na schodkach z głową schowaną w kolana. Nie płakałam. To znaczy… starałam się nie płakać. W kółko myślałam jak zniszczyłam moją znajomość z nim. Było tak świetnie, ale ja nie umiałam opanować swoich uczuć i oczywiście musiałam go pocałować. Jestem idiotką.
Chwilę później usłyszałam czyjeś kroki. Byłam pewna, że to Horan, ale nie miałam ochoty teraz na niego patrzeć.
- Wiesz Avallon... Ja... - zaczął blondyn po kilku minutach naszego siedzenia w ciszy.
– Wiem Niall, mi jest tak bardzo głupio, bardzo Cię przepraszam i… - przerwałam mu jego wypowiedź, ale ja także nie skończyłam swojego zdania, ponieważ Horan namiętnie mnie pocałował. Ten pocałunek był taki... Magiczny. Czułam się jak w siódmym niebie.
– Nie musisz mnie za nic przepraszać – uśmiechnął się.
– Dlaczego mnie pocałowałeś? – zapytałam pogubiona w tej całej sytuacji.
– Bo bardzo tego chciałem. – powiedział tym razem bardziej odważnie. - A ty dlaczego mnie pocałowałaś? – zapytał po chwili.
– Bo także tego chciałam. – odrzekłam, a Horan objął mnie i znów zaczął całować.
– To znaczy... że my … -  próbowałam zapytać kiedy odkleiliśmy się od siebie, ale nie wiedziałam jak się wysłowić, a Irlandczyk znalazł idealne słowo aby odpowiedzieć na moje pytanie... Pocałunek.
– Czy taka odpowiedź wystarczy? – zapytał po kolejnym pocałunku. Ten pocałunek oznaczał, że właśnie chodzę z z chłopakiem o którym marzy około 40 milionów dziewczyn z całego świata. Pewnie każda z nich chciałaby być teraz na moim miejscu.
– Powiesz o tym chłopakom? – zapytałam
– Wiesz… Na razie lepiej nie, chyba, że ty masz inne zdanie. – powiedział.
– Nie. Zgadzam się z tobą. – dodałam z uśmiechem po czym wstaliśmy ze schodów i weszliśmy razem do środka, oraz skierowaliśmy się na górę.
- O co wam chodziło przed chwilą? – zapytał Zayn zatrzymując nas przed schodami.
– Co? O nic nie chodziło. – uśmiechnęłam się.
– Jasne. – powiedział zadziornie Lou.
– Chodź Avallon, nie dałem Ci jeszcze mojej koszulki. – powiedział po chwili Niall i poszliśmy razem na górę, ale usłyszeliśmy jak chłopaki na dole coś mówią.
– To dziwne, nie? - spytał Zayn, a reszta nadal milczała. Ja i Niall zaśmialiśmy się z nich po cichu i udaliśmy się do pokoju Niall'a. Horan dał mi koszulkę.
– Dziękuje. Dobranoc. – powiedziałam idąc w kierunku drzwi.
- Nie idź. - powiedział Niall.
- Ale ja śpię w pokoju gościnnym. - powiedziałam, a Niall przybliżył się do mnie i objął mnie w talii.
- To dzisiaj zrobisz wyjątek. - powiedział z zadziornym usmieszkiem.
- Jaki? - zapytałam uśmiechając się do niego.
- A taki, że będziesz spać ze mną. - powiedział, a ja zaczęłam się śmiać. - Nie śmiej się, bo ja mówię prawdę. - powiedział zaczynając całować mnie po szyi.
- Niall, a co jak chłopcy zobaczą, że tutaj spałam? - zapytałam lekko poddenerwowana.
- To coś się w tedy wymyśli. - mruknął, a ja zgodziłam się. Po chwili Niall wziął mnie niespodziewanie na ręce i położył na łóżko.On położył się obok mnie i z powrotem zaczął całować. Motylki w moim brzuchu nie ustawały ani na moment. To było cudowne. Jednak po chwili przypomniałam sobie, że muszę napisać do mamy.
Ledwo odrywając się od blondyna, wstałam i napisałam sms-`a, a następnie znów położyłam się obok chłopaka. On tylko się zaśmiał po czym rozpoczęła się nasza upojna noc.
Obudziłam się rano. Niall jeszcze spał, tak jak pozostali chłopcy. Po malutku wyszłam z łóżka. Spojrzałam na Niall'a, a on spacznie spał. Dałam mu całusa w policzek i poszłam się ubrać, a następnie zeszłam na dół. Słońce wchodziło przez okno, oświetlając całą kuchnie. Dzień zapowiadał się pięknie. Wyszłam na balkon i trzymając się zimnej barierki zamknęłam oczy oraz uśmiechałam się przed siebie. Nagle ktoś podszedł z tyłu mnie i mocno przytulił mnie do siebie. Był to Niall. Odwróciłam się do niego przodem.
– Witaj księżniczko. Jak się spało?  – zapytał przytulając mnie do siebie.
– Cudownie. – odpowiedziałam.
Wtuliliśmy się w siebie, a Niall pocałował mnie opiekuńczo w czoło.
Po chwili usłyszeliśmy, że ktoś się zbliża. Byli to Louis i Harry.
Ja i Irlandczyk momentalnie odkleiliśmy się od siebie.
– Siema gołąbki… Co tutaj robicie? – zapytał Louis wystawiając głowę na balkon.
– Nic. – powiedziałam, a Tommo uśmiechnięty schował głowę  powrotem do pomieszczenia. On serio jest zabawny.
Hazza i Lou tylko się uśmiechnęli do siebie i nie toczyli rozmowy dalej z nami. W końcu ja i Niall weszliśmy z balkonu do pomieszczenia, a mianowicie do kuchni. Dopiero po chwili spostrzegłam, że w pomieszczeniu są już wszyscy.
– Witam wszystkich. - powiedział radośnie Liam. - Zrobię śniadanie. –zadeklarował się pocierając ręce.
– Zjesz z nami Avallon? – zapytał po chwili Harry.
– Nie, ja muszę lecieć do domu. – powiedziałam.
- Szkoda. –zmartwił się Liam, podszedł do mnie i przytulił mnie na pożegnanie. Widziałam minę Horana... była bezcenna. Zazdrość w tych dużych, niebieskich oczkach była przezabawna.
– Odwiozę Cię. – zadeklarował się Nialler. Chłopcy zaczęli się śmiać i pożegnali ze mną. Wyszliśmy z Niall’em z domu i wsiedliśmy do samochodu.
20 minut później byliśmy na miejscu. Z blondynem pożegnaliśmy się słodkim pocałunkiem w samochodzie i weszłam do domu.

*** 

Cały tydzień spędziłam z Niall’em. Było cudownie. Dwa dni przed moim wyjazdem do Northampton Nialler zaprosił mnie na kolacje do restauracji ''Carbonaye Suerff''. Była to jedna z najlepszych restauracji w całym Londynie.
Przyjechał po mnie punktualnie. Pojechaliśmy na kolacje. Spędziliśmy tego dnia razem ponad 4 godziny. Kolacja z nim była świetna. Nie myślałam o ty, że już po jutrze będę w domu i wrócę do normalnego życia. Jednym słowem było cudownie. Lecz wieczór w krótce dobiegł końca. Niall odwiózł mnie do domu. Pożegnaliśmy się i poszłam do siebie.
Na następny dzień wstałam rano i zeszłam na dół. Od razu z rana zadzwonił do mnie Niall. Zdziwiłam się lekko, ale odebrałam telefon.
– Hej kotku. – powiedziałam uśmiechając sie do słuchawki.
– Hej. – powiedział wściekle.
– Jesteś jakiś zdenerwowan. – stwierdziłam.
– A jak niby mam nie być!? – krzyknął.
– Co się stało Nialler? – spytałam przerażona
– Co? My się staliśmy. – powiedział.
– W jakim sensie? – zapytałam nadal nie rozumiejąc bulwersu Niall'a.
– A w takim, że wszyscy wiedzą o tym, że jesteśmy razem! – wykrzyczał do słuchawki.
– Co?! A skąd oni...? – mówiłam
– Wczoraj. Z naszej randki zostały zrobione zdjęcia. – przerwał mi.
– Spokojnie Niall. Coś z tym zrobimy. Razem. – starałam się go uspokoić.
– Nie. - zaprzeczył. - Musimy to skończyć. – powiedział.
– Co? – zapytałam z niedowierzaniem.
– Taka plotka może zrujnować moją karierę i… -
–  Czyli nagle jestem mnie ważna od twojej kariery, tak? – przerwałam mu.
– Nie Av. Ty mnie nie rozumiesz. – zaprzeczył.
– Nie! To ty mnie nie rozumiesz. Myślisz wyłącznie o karierze. A może ty po prostu wstydzisz się pokazać ze mną? – powiedziałam głośno.
– Avallon, nie, no co ty!? Ja tylko… -
- Dobra nie ważne… Po prostu zapomnijmy o sobie. – przerwałam mu.
– Ale Avallon… - powiedział, a ja zakończyłam połączenie. Rozłączyłam się, usiadłam na kanapie i łzy zaczęły lecieć z moich oczu. Jak on mógł? Myślałam, że mnie kocha, że zawsze będziemy razem, a po dwóch tygodniach on mnie zostawia z byle plotki? Jestem załamana.
– Córciu… Co się stało? – powiedziała mama, która dopiero co weszła do salonu.
– Nic. – wydukałam ledwo w płaczu i uciekłam do swojego pokoju.
Położyłam się na łóżko, skuliłam nogi i włączyłam radio, a w radiu leciała piosenka ''Little Things'' i właśnie była w niej solówka Niall’a. Zaczęłam płakać jeszcze mocniej.
Na drugi dzień było już lepiej. W ten dzień wylatywałam do domu. Rodzice przestali mi się pytać co się stało, że przez cały czas jestem smutna, a czasem płacze. Przypomniało mi się, że Niall dzisiaj wracał z koncertu z Amsterdamu.

*** 

Byłam już na lotnisku i właśnie szłam na stanowisko odprawy. 
Kiedy szłam na samolot minęłam się z  Niall’em , który był otaczany przez ochroniarzy. Było z nim oczywiście całe 1D. Niall chciał się do mnie odezwać, ale najwyraźniej zabrakło mu odwagi. Ledwo powstrzymałam łzy w oczach i szłam dalej.

*Niall*
Widziałem ją... Przeszła obok mnie obojętnie i nawet się nie zatrzymała. Zresztą czego ja od niej chce. Pewnie jest na mnie zła, że z nią zerwałem, ale co innego miałem zrobić?
– Niall… - powiedział głos przyjaciela Zayn`a, który wytrącił mnie z moich rozmyślań.
– Tak? – zapytałem.
– Czy to co było w tych gazetach… No wiesz to o tobie i Avallon… To, to jest prawda? – zapytał.
– Nie chce mi się o tym gadać. – odpowiedziałem zdenerwowany wyprzedzając wszystkich chłopaków z zespołu szybszym krokiem, udając się w stronę wyjścia z lotniska.
– Wydaje mi się, że coś między nimi było, ale on nie chce powiedzieć. – usłyszałem głos Harry'ego, który mówił do pozostałych.
– A skąd taka myśl? –zapytał się Liam.
– Zaprzyjaźniliśmy się tak jakby z Avallon, prawda? Czyli jakby było wszystko dobrze to chyba by przyszła i by się z nami pożegnała. – opowiedział Hazza.
– Tak, chyba masz rację. – dodał Malik.

*Avallon*

Byliśmy już w Northampton. Przyjechaliśmy do domu, gdzie powitała nas babcia, dziadek i reszta rodziny. Był ostatni dzień wakacji, więc dziadkowie zrobili skromną kolację u nich w domu. Zapomniałam dodać, że jutro szłam do szkoły, a po jutrze był w mojej szkole Jesienny Bal. Ale wracając do kolacji z rodziną…
Mój brat i rodzice byli bardzo radośni z powrotu do domu, lecz ja byłam nadal smutna po kłótni z Niall’em. Nikt nie był w stanie mi pomóc, bo przecież nikt nie wiedział o mnie i o nim, a nawet jeśli bym komuś powiedziała to wątpię, że by mi w to uwierzył. Po za tym nie chciałam nikomu mówić aby nie zniszczyć Niall’owi kariery już do końca. I tak miał już dość problemów przez to co wydarzyło się w Londynie.
Kolacja rozpoczęła się. Wszyscy jedli i świetnie się bawili, lecz nie ja. Siedziałam sama na huśtawce rozmyślając nad moim życiem. Bez Niall`a już nic nie miało sensu.
Podeszła do mnie ciocia Dolly i usiadła obok mnie.
– Hej słonko. Czemu wróciłaś taka smutna? Przecież zawsze chciałaś jechać na wakacje do Londynu i chciałaś spotkać ten twój ukochany zespół. – powiedziała ciocia.
– Wiem ciociu, ale ja nie jestem wcale smutna. – powiedziałam krzywo się uśmiechając. Nie stać było mnie na szczery i radosny uśmiech.
– Przecież widzę, że coś jest nie tak. – dalej na mnie naciskała.
– Nie. Wszystko jest w jak najlepszym porządku. – powiedziałam i zrobiłam sztuczny uśmiech.
– Naprawdę? – zapytała niepewna.
– Naprawdę. Musisz mi uwierzyć. – dodałam, a ciocia ciężko westchnęła.
– Uwierzę, ale chodź ze mną do stołu. Do reszty rodziny. – wstała i podała mi rękę.
– No dobrze. – powiedziałam i udałam się za ciotką Dolly.
Poszłyśmy z ciocią razem do stołu i zajęłyśmy miejsca. Po chwili zobaczyłam, że w telewizji leci jakiś plotkarski program. Podajże były to ''Ploteczki z Alexis''. Kto w naszej rodzinie to w ogóle ogląda?
Babcia zaraz podeszła do telewizora i już miała przełączyć kanał, ale jeszcze chwilę na tym zostawiła, ponieważ pokazali coś nieprawdopodobnego. Aż odjęło mi mowę.
Dzisiejszy odcinek zaczynamy od najgłośniejszej sprawy z ostatnich dni w Wielkiej Brytanii. Brytyjskie media dowodzą, że dwudziestoletni członek zespołu One Direction, Niall Horan wdał się w krótki romans z fanką zespołu. Widziano ich razem w wielu miejscach (pokazują się zdjęcia moje i Niall’a). Dziennikarze gazety 'Famous' wydania brytyjskiego twierdzą, że dwudziestolatek romansował z niejaką siedemnastoletnią Avallon Knight, która do Londynu przyjechała tylko na czas dwóch tygodni wakacji. (pokazują moje zdjęcie). Ich romans skończył się prawdopodobnie po eleganckiej kolacji, po której para pokłóciła się i siedemnastolatka wróciła do domu rodzinnego do Northampton.
Kiedy pytamy Niall'a Horan'a o szczegóły odpowiada tylko: ''Nie wiem o czym wy mówicie! Dajcie mi spokój!''Próbujemy dalej dowiedzieć się co dzieje się z nimi teraz.
Cała rodzina spojrzała się na mnie, a ja po chwili zabrałam się i pobiegłam do swojego pokoju, nie wychodząc z niego już do końca dnia. Nie myślałam, że o tym będzie aż tak głośno.
Następnego dnia wstałam rano wcześnie, ponieważ szłam do szkoły. Przy śniadaniu spotkałam się z mamą i babcią, które oczywiście wypytywały o zaistniałą sytuację, o której usłyszały wczoraj w telewizji. W kółko odpowiadałam im, że nic na ten temat nie wiem.

***

Dziesięć minut później szłam z Logan’em do szkoły. W drodze mój brat wypytywał się mnie czy to wszystko jest prawdą. Bardzo zdenerwował mnie tymi pytaniami, ale ja na nie nawet nie odpowiadałam.
Doszliśmy do szkoły. Każdy z nas poszedł do swojej szafki. Kiedy ja zaszłam pod swoją czekała tam już na mnie Stephanie.
– Kiedy przyjechałaś? – powiedziała radośnie.
– Wczoraj. – rzuciłam krótko do niej.
– Czemu nie zadzwoniłaś? Chciałam spędzić ostatni dzień wakacji z tobą. – powiedziała smutno.
– Nie miałam humoru do zabawy. – mówiłam wykładając książki do szafki..
– Oglądałam wczoraj ''Ploteczki z Alexis'' i mówili o tobie i Niall’u Horan’ie! To prawda? – zapytała.
– Nie. To tylko jakaś plotka. – zaprzeczyłam.
– Czyli nie spotkałaś go jak byłaś w Londynie? – podpytywała.
– Nie spotkałam, nie spotkam i nie chce nigdy spotkać. – odpowiedziałam zamykając szafkę.
– A zawsze chciałaś. W końcu to jest twój idol. – powiedziała.
– Już nie. – odparłam.
– Nie spodziewałam się tego. – rzekła Steff.
– Niespodzianka. – mruknęłam i udałam się na pierwsze piętro gdzie miałam następną lekcję.
Kiedy wszyscy mnie zobaczyli od razu do mnie podbiegli i zaczęli wypytywać o różne sprawy związane ze mną i Niall’em. Niech oni dadzą mi święty spokój!
Byłam bardzo zdenerwowana dlatego wybiegłam stamtąd i poszłam na dziedziniec. Usiadłam tam na schodach i skuliłam nogi? Co dalej będzie? Te wakacje zupełnie zniszczyły mi życie. W tej chwili podbiegła do mnie banda paparazzich i dziennikarzy.
– Czy ty i Niall Horan jesteście parą? 
– Kiedy wasz romans się zaczął?
– O co pokłóciliście się trzy dni temu? 
– Czy jeszcze kiedyś będziecie razem? 
Fotoreporterzy zasypali mnie pytaniami, ale ja nie zwracałam na nich uwagi. Wstałam i weszłam do szkoły. Czułam napływające łzy, więc od razu skierowałam się do łazienki. Wiedziałam, że tam nikt mi nie będzie przeszkadzał.
Kiedy wparowałam do łazienki, osunęłam się po ścianie na zimne kafelki i zaczęłam płakać. Dlaczego to spotkało właśnie mnie? Chciałam tylko poznać swoich idoli, a nie teraz cierpieć.
W tym momencie do łazienki weszła moja koleżanka z klasy Juliette.
– Hej mała. Co jest?  - zapytała przytulając mnie do siebie. Spojrzałam tylko chwilę na nią i potem skuliłam głowę w kolana. – Mi możesz powiedzieć? – naciskała.
– Juliette przykro mi, ale nie mogę powiedzieć nikomu. – powiedziałam i uciekłam z łazienki ocierając moje łzawiące, podczerwieniałe oczy.

***

Po całym dniu spędzonym w szkole kiedy tylko zaszłam do domu od razu poszłam do swojego pokoju. Zaczęłam przeglądać nasze wspólne zdjęcia z telefonu. Czyli zdjęcia moje i Horan`a. Było nam w tedy tak dobrze.
Łezka pociekła mi z oka plamiąc mój wyświetlacz.
Nagle drzwi od mojego pokoju się otwarły, a w nich stanęła Steff. Szybko schowałam telefon, aby nie zobaczyła co oglądam.
– Hej mała. Jak się czujesz? – zapytała siadając przy mnie na łóżku.
– Dobrze. A jak mam się niby czuć? – powiedziałam.
– No bo w szkole byłaś taka, taka… - jąkała się nie umiejąc idealnie dobrać słów. – Taka jakby zła, smutna, zawiedziona. – odparła.
– Chyba Ci się przewidziało. – rzuciłam w jej stronę.
– Czyli nie powiesz mi co z Ci jest? – podpytywała nadal, a ja nie miałam ochoty z nią rozmawiać chociaż była moja najlepszą przyjaciółką.
– Nie powiem, bo mi nic nie jest. – mówiłam, a ona tylko ciężko westchnęła.
- Idziesz na Jesienny Bal? – zapytała po chwili. Zupełnie o tym zapomniałam.
– Nie. – odpowiedziałam.
– Czemu? 
– Bo nie.
– Proszę Cię Avallon. Chodź. To poprawi Ci humor. Proszę. – powiedziała uśmiechając się.
– No dobra. - niechętnie się zgodziłam po czym pożegnałam się z przyjaciółką.

*Niall*

Liam, Louis, Zayn i Harry siedzieli w salonie, a ja nie wychodziłem ze swojego pokoju od czasu powrotu z lotniska. Po chwili do moich drzwi ktoś zapukał. Wiedziałem, że to chłopaki i dlatego nie odpowiadałem nawet ''proszę'', bo wiedziałem, że i tak wejdą bez pozwolenia. Drzwi uchyliły się, a za nimi stała cała czwórka. 
- Po co przyszliście? - zapytałem nie spoglądając na nich.
- Przyszliśmy zapytać co z tobą jest! - krzyknął Louis. - Od czasu powrotu z lotniska nie wychodzisz z pokoju, nic nie jesz i nawet nie rozmawiasz z nami.  -dodał oburzony.
- Co Ci jest, Niall? - zapytał Zayn.
- Powiedzieć wam co mi jest? - odwróciłem się do nich, a oni niepewnie pokiwali głowami.
- Powiem wam. - zacząłem. - Jestem zwykłym idiotą, idiotą bez serca. Zraniłem najważniejszą osobę w moim życiu przez jakieś jedno durne zdjęcie. Cholernie tego żałuję, ale wiem, że to już koniec, straciłem swoją szansę... - powiedziałem i pojedyncza łza mimowolnie wypłynęła z mojego oka. Nie musiałem chłopakom tłumaczyć, że chodzi mi o Avallon, bo sami się domyślili.
- Jesteśmy z toba stary. - powiedział Liam klepiąc mnie ręką po ramieniu.
- Ale jak to? Ja nadal nic nie rozumiem. - powiedział Hazza. On oczywiście zacofany.
- Boże człowieku...  - skrzywił się Tommo. - Nie rozumiesz, że on chodził z Avallon, a potem się rozstali! - krzykną Louis na Harry'ego.
– Dlaczego się rozstaliście? – zapytał Zayn stojąc oparty o futrynę.
- Bo media zdobyły nasze zdjęcia z randki i ja nie chciałem żeby ktoś się o nas dowiedział. - wytłumaczyłem.
- Dlaczego nie chciałeś? - zapytał Zayn.
- Bo... Bo... Sam nie wiem. - jąkałem się. - Może dlatego, że nie chciałem aby media szumiały o tym. Teraz mi obojętnie czy by ktoś wiedział, czy nie... Tylko chcę mieć ją znowu przy sobie. - powiedziałem smutny.
- Popełniłem wielki błąd. – dodałem po chwili.
– To zadzwoń do niej i ją przeproś. – powiedział Liam.
 - A myślisz, że nie próbowałem? Nie odbiera ode mnie. – odpowiedziałem zrezygnowany.
– No nie dziwię się jej! –krzyknął Harry.
– Co masz na myśli? –  zapytałem przyjaciela nie rozumiejąc jego bulwersu.
– Potraktowałeś ją jak zwykłą zabawkę. Kochała Cię jako fanka. Później rozkochałeś ją w sobie jako dziewczynę, a na koniec rzucasz ją bo kariera licz się dla ciebie bardziej! – krzyknął Harry.
– A co innego miałem zrobić? – zapytałem.
– Nie chce mi się z tobą gadać! – trzasnął drzwiami Harry i wyszedł z mojego pokoju.
– On ma rację, a ty jesteś kretynem. – dopowiedział Louis i wyszedł za Harry’m.
– Stójcie! - powiedziałem. - Macie racje, jestem kretynem. –
– Nie mów tego nam, powiedz to Avallon! – powiedział Zayn.
– Ale ona nie chce ze mną gadać i wyjechała do Northampton. – mówiłem.
– Kochasz ją? – zapytał po chwili Louis, który wrócił do mojego pokoju.
– Raczej tak. – powiedziałem niepewnie.
– Raczej, czy tak?! – zapytał głośnio Tommo potrząsając mną za moje ramiona.
– No tak! – wykrzyczałem wprost w Lou.
Nagle do pokoju wpadł Harry, który najwidoczniej nasłuchiwał całą sytuację zza drzwi i wykrzyczał we mnie.
– To na co ty jeszcze czekasz?! – krzyknął Styles.

*Avallon*

Nastał następny dzień. Dzień Balu Jesiennego. Wstałam późno bo aż o 12:00. Jak zeszłam na dół i spotkałam tam babcię, z którą się przywitałam.
– No dzisiaj wielki Jesienny Bal. – przypomniała mi radośnie babcia.
- Tak. – uśmiechnęłam się sztucznie.
– Stwierdziłam, że najlepiej będziesz wyglądała w tej sukience. – powiedziała i z zielonego pudła wyciągnęła długą czerwoną suknię.
– Jejku... jest piękna. - powiedziałam oglądając ją - Ale ja chciałam założyć coś innego. – wytłumaczyłam.
- Rozumiem Cię, tylko tak zaproponowałam. - zaśmiała się.
Suknia, którą babcia mi dała była piękna, nawet bardzo piękna, ale ja jednak chciałam założyć tę sukienkę, w której byłam na pierwszej randce z Niall`em. Tak, tą niebieską przeplataną kremowym paskiem z różyczką. Założę ją bo przypominała mi te wszystkie piękne chwili z Londynu.

***
Zjadłam obiad i była już 14:00. Zaczęłam się przygotowywać do balu. Założyłam swoją, piękną, błękitną sukienkę i obcasy. Nałożyłam również lekki makijaż.
Zeszłam na dół. Powiedziałam wszystkim, że wychodzę i tak zrobiłam.
Szłam na nogach, więc zajęło mi to około 30 minut. Na salę balową zaszłam 10 minut po rozpoczęciu balu.
Na parkiecie ruszało się już kilkanaście par. Ja samotnie usiadłam w rogu sali. Sala wyglądała ślicznie. Było dużo balonów i serpentyn w kolorze niebisko-białym. Daleko naprzeciw mnie była wielka scena, która cała świeciła się na niebiesko. Nad głowami tańczących par unosiła się wielka, świetlista kula. Ogólnie było pięknie. Tylko szkoda, że ja nie bawiłam się świetnie.
Nagle wszystkie światła zgasły. Każdy szeptał między sobą co się dzieje. Scenę oświetlił jeden, wielki reflektor, a na scenę wszedł... Niall? Wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć, a ja nie mogłam w to uwierzyć, że on jest tutaj. Moje serce zaczęło mocniej bić.
– Avallon. - powiedział do mikrofonu, a każdy obejrzał się za mną. - Ta piosenka jest dla ciebie. – powiedział patrząc się na mnie, a wszyscy goście balu zerkali jednocześnie na mnie i na Niall’a ze zdziwionymi minami.
Stałam na samym środku sali otoczona gośćmi balu i wsłuchiwałam się w piosenkę.

Jesień zawitała nieproszona, 
kiedy przyszła - tego nie wie nikt, 
a ja jeszcze latem zaślepiony 
i  naszą miłością z tamtych dni. 
Spotkałem cię i odmieniłaś całe życie me
Niesforny koniec naszej historii
To był dla mnie wielki cios
Proszę nie odchodź teraz stąd.

Ref. Tamtej nocy przy świecach 
pragnąłem wyznać słowa te, 
Że ja tak bardzo kocham cię
i masz nie opuszczać nigdy mnie
Obejmij, pocałuj, to przecież już ostatni raz 
I nigdy nie żałuj, jaki piękny jest ten świat

Gdy dotykaliśmy razem nieba, 
zrozumiałem, że to właśnie Ty, 
wybacz, już wiem - nic mi nie potrzeba, 
oprócz Ciebie i tamtych dni. 
Nie wiem co mam zrobić, 
byś wróciła znów do mnie. 
Proszę powiedz.
Ja wysłucham Cię.
Bo tak bardzo kocham Cię.

Ref. Tamtej nocy przy świecach 
pragnąłem wyznać słowa te, 
Że ja tak bardzo kocham cię
i masz nie opuszczać nigdy mnie
Obejmij, pocałuj, to przecież już ostatni raz 
I nigdy nie żałuj, jaki piękny jest ten świat

Rzucaliśmy sobie świat pod stopy, 
niebo, słońce, Ty i Ja.
gwiazdy o kolorze szczerozłotym 
i Twych ust niezwykły smak
Ooo i twych ust niezwykły smak. Yeah! 

Ref. Tamtej nocy przy świecach 
pragnąłem wyznać słowa te, 
Że ja tak bardzo kocham cię
i masz nie opuszczać nigdy mnie
Obejmij, pocałuj, to przecież już ostatni raz 
I nigdy nie żałuj, jaki piękny jest ten świat x2 
 {Autor piosenki - Nelly }

W czasie śpiewania Niebieskookiego, drugi duży reflektor skierował się na mnie i prowadził pod scenę. Na scenie był duży ekran, który wyświetlał nasze wspólne zdjęcia, które zrobiliśmy sobie podczas moich wakacji w Londynie. To było takie piękne.
Kiedy Niall skończył śpiewać tę przecudną piosenkę, zszedł na dół, przed scenę i złapał mnie za obie ręce .
– Avallon… Mi jest tak bardzo przykro jak ja cię potraktowałem. Ja… - zaczął.
– Nie musisz kończyć. – przerwałam mu.
– Znaczy, że będzie jak dawniej? – powiedział z nadzieją w oczach.
- Co? Po tym wszystkim co wydarzyło się w Londynie ty zjawiasz się tu jakby nigdy nic i pytasz się czy będzie wszystko jak dawniej? – powiedziałam.
- Av ja wiem, że popełniłem ogromny błąd wybierając karierę a nie ciebie. – tłumaczył się.
– Tak! Pobawiłeś się mną jak jakąś zabawką na tydzień. –powiedziałam do niego i czułam napływające łzy.
– Wiem, ale już nigdy tego nie zrobię. Przysięgam Ci! – powiedział, a cała sala patrzyła się na nas i miło uśmiechała. Spojrzałam się jeszcze tylko raz na Irlandczyka i uciekłam z sali. On z załamaną miną stał nieruchomo w miejscu.
Jak wybiegłam na zewnątrz to od razu udałam się do domu.
Cała zapłakana i zmęczona dotarłam w końcu do wyznaczonego celu. Od razu pobiegłam do siebie.
Miałam 16 nie odebranych wiadomości od Niall’a i kilka dziesiąt połączeń. Nie chcialam z nim rozmawiać. Chciałam zapomnieć, ale on stasznie mi to utrudniał. Po chwili zasnęłam. Rano obudziłam się o 08:00, a do szkoły miałam na 09:00.
Przygotowałam się i wyszłam z domu bez słowa. Pół nocy myślałam nad tym, że Niall zadał sobie tyle trudu, że przyjechał do mnie aż do Northampton, po to aby zaśpiewać mi piosenkę, przeprosić za to co zrobił i powiedzieć mi ''Kocham Cię''.
Wchodząc do szkoły nie zwracałam uwagi na ludzi wypytujących się o szczegóły zaistniałej sytuacji na balu.
Po 2 lekcjach, na przerwie wyszłam przed szkołę. Nie było tu aktualnie nikogo, więc mogłam chwilę pobyć w samotności.
Usiadłam na schodach prowadzących do budynku szkoły myśląc jaki popełniłam błąd nie wybaczając Niall’owi na balu. W tej chwili byłam już zła na siebie. Chciałam znów być z nim. Stwierdziłam, że ja także popełniłam ogromny błąd nie wybaczając mu.
Nagle usłyszałam jak ktoś się zbliża. Ujrzałam blond włosy. 
– Niall? – szepnęłam sama do siebie, a obok mnie pojawił się on. Klęknął przede mną na kolanach.
– Avallon ja przyszedłem przeprosić Cię ostatni raz. Wiem, że to co zrobiłem było karygodne i nie wybaczalne, ale ja kocham cię tak mocno, że musisz mi wybaczyć. Ja... - powiedział
– Niall nie kończ. - przerwałam mu. - Kocham Cię i wybaczam Ci wszystko. – powiedziałam uśmiechając się pierwszy raz od prawie tygodnia.
– Naprawdę? – zapytał.
– Oczywiście, nie mogę już dłużej bez ciebie wytrzymać. Za mocno Cie kocham. – powiedziałam, a Niall uniósł mnie w górę, obkręcił i namiętnie pocałował, odwzajemniłam jego gorący pocałunek. Usłyszeliśmy tylko jak moi znajomi ze szkoły wyglądają przez okna i biją nam brawo. Dziewczyny z mojej szkoły były mniej zadowolone tym widokiem, ale w tedy nie przejmowałam się nimi. Uśmiechnęliśmy się do siebie z Niall’em jeszcze raz i znów utonęliśmy w swoich objęciach.
Postanowiłam zwolnić się ze szkoły z tej okazji, że jestem dalej z Niall’em. Horan złapał mnie za rękę i razme szliśmy uliczkami Northampton do mnie do domu.
- Nie boisz się, że ktoś nas zobaczy? - zapytałam uśmiechnięta.
- Teraz mam to gdzieś. Liczysz się dla mnie tylko ty. - powiedział i pocałował mnie.

KONIEC

____________________________________________________________

Oto właśnie moje pierwsze opowiadanie, które napisałam rok temu :) Pierwszy raz trafiło ono na bloga i mam nadzieję, że choć trochę się wam podoba.Wiem, że nie jest ona perfekcyjne, ale zrozumcie, że było to moje pierwsze opowiadanie.
Dziękuję, że przeczytaliście. Bardzo proszę żebyście skomentowali ♥

PS: Aby skomentować musicie wrócić na samą górę postu i obok zakładek (stron) znajdziecie autora, datę oraz przycisk do dodawania komentarzy!!!

22 komentarze:

  1. Jest piękny ♥
    Hahah już wiem że twoje pierwsze opowiadanie było z filmu ,, Randka z gwiazdą" :D
    Tekst piosenki jest piękny, powinnaś pisać takich więcej. Niezła bybyła z Ciebie piosenkarka.
    Kto wie może kiedyś będziesz pisała teksty dla One Direction ♥♥♥
    Ogólnie hratuluje Ci za tak piękne opowoadanie i przepraszam za spam xD
    Zapraszam do mnie :) i jeśli możesz to zostaw komentarz to dużo znaczy ty wiesz <3
    www.forget-of-my-life.blogspot.com :) Jest nowy :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej niesamowity *__* Naprawdę jak zaczęłam czytać to tak się wciągnęłam,że nie mogłam przestać :))
    Masz wielki talent i pamiętaj o tym <3

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko! To jest naprawdę świetne. Strasznie się cieszyłam, że to opowiadanie jest takie dłuuugie, a teraz żałuję, że się skończyło. Pisz dalej!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest świetne! Naprawdę mi się podoba! Szkoda że to koniec ;c

    OdpowiedzUsuń
  5. Opowiadanie jest niesamowite! <3
    Kocham opowiadania, które tworzysz, a to chyba najbardziej! ;*
    Uwielbiam Cię i życzę Ci aby Twoje opowiadania tak jak teraz były jak najlepsze! :*
    Pozdrawiam, J.H. ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudo! A ta piosenka! Jest wspaniała! Masz nie tylko talent do pisania opowiadań, ale także pisania tekstów piosenek! Czy mi się wydaję, czy ta historia była zainspirowana ,,Randką z Gwiazdą,,? Szkoda, że to koniec! Nie mogłabyś napisać jeszcze jednej części, lub kilku? Nie muszą być długie, ważne, aby były! Czy, wspomniałam o tym, ze cudownie piszesz? Nie? To mówię Ci, ze cudownie piszesz! Naprawdę! Mogłabyś zajrzeć do mnie? opowiadanieożyciuonedirection.blogspot.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Boże.... *.* Twoje pierwsze opowiadanie , a takie świetne <333 Piszesz świetnie i po tym opowiadaniu widać , że pisanie to twoje przeznaczenie <33333333333333333 Kocham cię dziewczyno i twój styl pisania <333 ....
    Pozdrawiam xxx.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeju, jaki słodki *.* Masz wielki talent ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytalam ten rozdzial o 3 nad ranem, w polowie zachcialo mi sie spac i wylaczylam tel po 10min stwierdzilam ze nie zasne gdy nie bede wiedziec jak sie skonczy. A komentarza nie mialam huz sily zostaw wiec wstawiam go teraz, masz wielki talent zazdroszcze

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowne *.* Chociaż to Twoje pierwsze opowiadanie to mam wrażenie jakbyś pisała już wcześniej ;) Jesteś urodzoną pisarką ;* Fajnie by było jakbyś tu dodawała jakieś jednoczęściowe imaginy ;p Ale to tylko moja sugestia <3 xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojeju. To jest takie piękne, urocze i wgl jdjodjwpsnsosjwi *-* Pisz więcej takich opowiadań. Moim zdaniem najlepsze są takie - długie. Jeden wielki Imagin. Kocham kocham kocham :3

    OdpowiedzUsuń
  12. Yey to jest cudowne opowiadanie!!... Ubóstwiam go ;). Czasem jak czytałam to przypomniał mi się film : Randka z gwiazdą. ;. Oczywiście nie mówię, że odgapiłaś , każdy może czasami wpaśc na podobny pomysł ;D.. Czekam z niecierpliwością na koleny ;D. Bosko piszesz , poprostu nie da się oderwac ;D. Jesteś genialna <3 :*:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeju Nelly zakochałam się w Twoich opowiadaniach . Wiem ,że chcesz zostać psychologiem ,ale mieć taki talent pisania jak Ty to naprawdę dar. Pisz ,rozwijaj się w tym kierunku . Nie zmarnuj tej szansy :') . Mam nadzieję ,że nie długo pojawi się druga część ! :) .

    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowne <3

    Zapraszam do siebie
    http://angel-full-of-sins.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. piękny!
    popłakałam się

    OdpowiedzUsuń
  16. To było takie piękne i wzruszające :D
    W jednych momentach aż chciało mi się płakać.
    To była piękna historia.
    Sama chciałabym kiedyś taką przeżyć :D

    Zapraszam do mnie: lovee-story-for-us.blogspot.com

    Dominika.

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudowna historia ,sama bym chciała taką przeżyć :")
    Pięęękneeee!czekam na następny.
    I proszę jeśli można to chciałabym dedyk(imagin) z Lou jeśli można.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ojej... Cudowne opowiadanie. Szkoda, że nie ma dalszej część. A ta piosenka *_* Cudowna! Masz ogromny talent! Pisz więcej takich opowiadań Nelly. Pozdrawiam.

    Ps. Zapraszam do mnie. http://opowiadanieozyciuonedirection.blogspot.com/2014/05/rozdzia-14.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeju naprawdę świetny ten imagin czekam z niecierpliwością na nn:)

    OdpowiedzUsuń
  20. [SPAM] Fanfiction Niall Horan, Miranda Cosgrove, Luke Hemmings Justin Bieber
    Kiedy idziesz ze znajomymi na imprezę myślisz, że nic złego się nie stanie. Pozwól, że coś ci uświadomię. Jesteś w błędzie. Poznaj grupę przyjaciół, która budzi się z niewyjaśnionych przyczyn w opuszczonej szkole. Szybko zaczynają rozumieć, że dokuczanie innym nie jest dobrym pomysłem.
    Zwiastun: https://www.youtube.com/watch?v=DiCzMjOiG3s
    http://murderous-event-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak jak obiecałam, dodaję komentarz :) Jest to moim zdaniem najbardziej logiczna z Twoich dotychczasowych historii i napisana lepszym językiem. Bardzo łatwo było mi sobie wyobrazić opisywane wydarzenia. Opowiadanie spójne i przemyślane, od początku do końca. Dobrze, że jest to jednoczęściowa opowieść, dzięki temu zyskała jeszcze więcej. Całkiem miło mi się czytało. Wcześniej wypowiadające się osoby twierdzą, że historia nieco zainspirowana filmem "Randka z gwiazdą", ja jednak w tym temacie się nie wypowiem, bo go ledwo co kojarzę. Takie mgliste wspomnienie sprzed lat :D Zastanawiam się, dlaczego czytam Twoje blogi, skoro jest między nami kilka lat różnicy. No cóż... Droga Autorko, masz predyspozycje do pisania :) Nie chodzi mi tutaj o samą tematykę, ale o Twój styl. Podoba mi się on i jest w nim coś przyjemnego. Myślę, że będę co jakiś czas zaglądać na aktualne blogi :)
    stopkatkaa

    OdpowiedzUsuń